Moja Historia

Just another WordPress.com weblog

BAJKA BEZ HAPPY ENDU. 2 lipiec 2009

Łukasz trwonił czas na podrywanie panienek, a Dorota była jedną z najlepszych uczennic w naszej klasie. Czy spotkali by się gdyby nie ta straszna choroba?Łukasz znakomicie tańczył, miał urok i poczucie humoru. Przystojny był jak sam diabeł, a Pan Bóg nie poskąpił mu inteligencji. Swoje atuty wykorzystywał bez skrupułów. Moja babcie powiedziałaby o takim : słodki drań. Poznaliśmy się w liceum. Siedział za mną na polskim i kuł mnie linijką gdy przysypiałam. W zamian rysowałam mu słonie w zeszycie do matematyki. Nie miało to nic wspólnego z podrywaniem, Łukasz traktował mnie jak młodszą siostrę, a ja jego jak brata. Był rozpieszczonym synkiem swoich rodziców. Wybierał dziewczyny ładne, wesołe i mało skomplikowane.

Właściwie raz tylko na początku swojej kariery podrywacza złamał tą zasadę. Na zabawie w drugiej klasie poprosił do tańca Dorotę. Podejżewałam, że się z kimś założył. Klasowa skarbniczka nie należała do ślicznotek. Wtedy miałam ją za nudziarę i kujonkę. Sam fakt, że pojawiła się na dyskotece zdumiewał. Byłam pewna, że odmówi Łukaszowi. Nie doceniałam jej-stanęła obok niego na parkiecie. Łukasz dał znak didżejowi i popłynęły pierwsze takty niby obcej a jednocześnie znajomej jak bicie serca melodii. To było tango…

Cała sala zamierała, ludzie wysofywali się pod ściany, aby dać mistrzowskiej parze pole do popisu. Wiedziałam, że Łukasz brał lekcje tańca, ale kto mógł przypuszczać, że Dorota w niczym mu nie ustępuje? Byli doskonali. Ciasno spięte włosy uwolniły się i opadły na ramiona i zarumienione policzki dziewczyny. Lśniące usta, błyszczące oczy, smukła sylwetka i zgrabne ruchy… Czemu wydawało mi się, że Dorota nie jest ładna? Nie spuszczali z siebie wzroku, a gdy skończyli wszyscy bili i brawo. Na codzień tak różni, w tańcu zdawali się stworzeni dla siebie. Rzecz działa się pewnej październikowej soboty, natomiast w poniedziałek Łukasz poderwał kolejną ślicznotkę, a Dorota zdobyła kolejną piątkę. Wszystko wróciło do normy…

Mijał czas, zdaliśmy maturę, przybyło zmarwień, zmarszczek i kilogramów.

Pewnego razu gdy spotkałam sie z koleżanką, dowiedziałam się, że Dorota jest chora i leży w szpitalu. A gdy później przypadkowo spotkałam Łukasza to mu właśnie o tym powiedziałam. On zbladł i powiedział, że nie może w to uwierzyć… A ja nie myślałam, że aż tak się tym przejmie. Powiedział też, że Dorota zawsze mu się podobała. Chciał ją nawet zaprosić na studniówkę, ale się nie odważył. Nie znałam takiego Łukasza, nieszczęśliwego, samotnego, wrażliwego. Kto by pomyślał, że kochał tylko jedną kobietę przez cały ten czas..

Pewnego dnia zaproponowałam Łukaszowi, abyśmy odwiedzili Dorotę. On się bał, ale się zgodził. Nie chcieli nas do niej wpuścić, ale Łukasz coś tam włożył do kieszonki pielęgniarki. Dorota leżała pośrodku wielkiego szpitalnego łóżka. Po chwili gdy się bardziej przyglądnęłam, zauważyłam, że to nie łóżko było wielkie, ale ona malutka i wychudzona. A w liceum zazdrościłam jej sylwetki. Choroba nie tylko to jej odebrała. Z ciemnych dość puszystych włosów została chuda kitka, wargi wyschły i spękały, wielkie błękitne oczy błyszczały niezdrowo, cera wyblakła. Poczułam suchość w gardle. Gdy podeszliśmy bliżej przywitaliśmy się i powiedzieli, że dopiero teraz dowiedzieliśmy się, że jest w szpitalu. Dorota powiedziała, że umiera, ja gdy to usłyszałam nie wytrzymałam i zalałam się łzami. Łukasz wspomniał ich taniec, a Dorota zachichotała cichutko i wyciągnęła rękę, a Łukasz chwycił ją i przysiadł na łóżku. Dorota mówiła, że czekała na ten moment, ale nie wierzyła, że tak się stanie. Palcami drugiej dłoni przesunęła po jego policzku z którego zebrała łzę. Łukasz zapewniał ją, że jest piękna. Po godzinie zostawiłam ich samych, pewnie nie zauważyli nawet, że wyszłam…

Kilka tygodni później byłam świadkiem na ich ślubie. Odbył się jak należy w parafii panny młodej. Dorota poczuła się na tyle dobrze, że opuściła szpital. To miłość podtrzymywała jej słabnące ciało, gdy na skromnym weselu zatańczyli swoje tango…

-Nauczyła mnie kochać-powiedział mi Łukasz na krótko przed jej śmiercią. Kazała mi obiecać, że pokocham kogoś znowu,a ja.. obiecałem..-dodał drżącym głosem. Pod koniec zasypiała tylko wtedy, gdy Łukasz trzymał ją za rękę. Pewnej soboty zrobił to po raz ostatni… :(

 

Leave a Reply